poniedziałek, 1 czerwca 2015

Rozdział 27 "Zayn ma mnie w dupie"


W trakcie jazdy usnęłam trzymając rękę na brzuchu..
   Otworzyłam oczy gdy poczułam się wyspana. Lekko się przeciągnęłam na łóżku. Spojrzałam się na bok i o dziwo Zayn'a nie było. Westchnęłam i wstałam z dość miękkiego łóżka. Podeszłam do szafy i z niej wyjęłam czarną sukienkę, która wyglądała jak męski podkoszulek do koszykówki z numerem "26",a pod to krótkie legginsy z koronką na końcu. Do tego czarna, koronkowa bielizna. Z wszystkim poszłam do łazienki. Wzięłam poranny prysznic. Ubrana, umalowana i uczesana wyszłam z łazienki. Zeszłam na dół po czym weszłam do kuchni. Nie ma Zayn'a. Dziwne. Rozejrzałam się i na lodówce zobaczyłam małą karteczkę. Podeszłam do niej i ją zciągnęłam karteczkę i ją przeczytałam "Przepraszam, że mnie nie było obok ciebie jak wstałaś ale muszę coś ważnego załatwić. Kocham cię Zayn xx". Co może być ważniejsze od swojej dziewczyny? Zgniotłam karteczkę i wyrzuciłam ją do kosza. Muszę iść do Sel przeprosić ją za wczorajszą akcję. Ale jednego jestem ciekawa.-Kto ode mnie dostał w twarz? Muszę się dowiedzieć. Założyłam czarne świecące adidasy i wyszłam z domu uprzednio zabierając telefon,a potem zamykając dom na klucz. Schowałam kluczę do mojej kryjówki czyli w sztucznym kwiatku. Tak wiem chujowe miejsce ale lepiej je schować w chujowym miejscu niż je zgubić c'nie?Ruszyłam wolnym krokiem w stronę domu Sel i Liam'a. Nigdzie mi się nie śpieszyło więc mogę iść wolnym spokojnym krokiem.
   W domu Liam'a byłam po 20 minutach. Weszłam i zobaczyłam, że dom już jest wysprzątany. 
-Liam? Sel?-powiedziałam wchodząc do salonu. Po chwili w salonie znalazł się Liam z posiniaczonym nosem. Oops czyżbym jego uderzyła?
-Hej-powiedział radośnie
-Liam co ci się stało w nos?-zapytałam ostrożnie patrząc na niego
-Ty mnie wczoraj uderzyłaś-odpowiedział wzruszając ramionami jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie.
-Liam, przepraszam. Nie chciałam cię uderzyć w ogóle nie wiedziałam co się wczoraj ze mną stało.-wytłumaczyłam
-Spokojnie nic się poważnego nie stało-uśmiecha się przyjaźnie. Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.
-Kocham cię Liam- szepnęłam w jego klatkę piersiową
-A ja ciebie Jade-powiedział i pocałował mnie w czubek głowy i zaczął pocierać moje plecy. Uśmiechnęłam się szeroko na jego gest. Jak to dobrze mieć starszego brata.

                                                  ~*~ 
 Siedziałam w domu na kanapie i oglądałam jakiś durny serial. Zayn'a nadal nie ma,a jest już 05.00 p.m. Nie dość, że się martwię to jeszcze nie wiem gdzie poszedł. Spojrzałam na telefon z myślą, że może napisał. Jednak nie mam żadnej wiadomości. Wypuściłam cicho powietrze i zsunęłam się na kanapie. Po chwili słyszę jak ktoś wchodzi do domu. Spojrzałam kto to i zobaczyłam Zayn'a. Podszedł do mnie,a ja od razu poczułam alkohol. Opił się. 
-Nie podchodź do mnie-powiedziałam stanowczo-Idź na górę spać-pokazałam na schody
-Oj Jade chodź ze mną na górę-powiedział. Spojrzałam w jego zamglone oczy.
-Nie chce Zayn i dobrze ci radze idź na górę-powiedziałam, a on machnął na mnie ręką i poszedł na górę. Masz racje lepiej na mnie machnąć ręką. Poszłam po koc i poduszkę. Z potrzebnymi rzeczami wróciłam na dół i położyłam się na kanapie. Dziś muszę wyspać się na kanapie. Wyłączyłam telewizor i niemal od razu usnęłam. 
   Usłyszałam jak ktoś głośno przeklina. Mruknęłam coś niezrozumiałego pod nosem i przekręciłam się na drugi bok. Chciałam dalej spać ale nie mogłam bo poczułam coś mokrego na brzuchu. Jak oparzona wyskoczyłam z pod koca i stanęłam obok kanapy. Spojrzał za kanapę i zobaczyłam Zayn'a z pustą szklanką. Ugh! Zayn!
-Zgłupiałeś?!-wydarłam się na niego
-Chciałem cię obudzić-powiedział 
-Wodą?! To chyba ja powinnam cię tak obudzić!-znów na niego krzyknęłam i poszłam na górę się przebrać.  Ugh! Ma szczęście, że to tylko sok. Z szafy wyjęłam czarną bokserkę z napisem "BAD" i czarne krótkie spodenki. Poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, który mnie orzeźwił. Umyta, ubrana i uczesana wyszłam z łazienki. Zeszłam na dół gdzie nie było Zayn'a. Ech...wzięłam telefon i wyszłam z domu zamykając go na klucz. Poszłam w stronę domu Harry'ego. Weszłam bez pukania. 
-Hej Harry-powiedziałam gdy byłam w salonie. Jego nie było. 
-Jestem w łazience susze włosy!-usłyszałam głos Loczka z góry. Usiadłam na kanapie. Czemu Zayn się tak zachowuje? Co ja mu zrobiłam? Cały czas nie ma go w domu no dobra nieraz jest. Ale jak już jest to jest wstawiony. Po chwili poczułam jak ktoś siada obok mnie. Delikatnie podskoczyłam gdyż się wystraszyłam. Spojrzałam na Loczka smutna,a on bez zbędnych pytań przytulił mnie.Zayn ma  mnie w dupie...

~miesiąc później~ 
Zayn po tygodniu się opamiętał i mu się przypomniało o mnie. Słodko prawda? Nie ma to jak zapomnieć o swojej dziewczynie, która jest w ciąży. Nie no super ale w sumie cieszę się, że przynajmniej mu się przypomniało. Siedziałam na kanapie i patrzyłam się w podłogę. Jedziemy na camping nad jeziorko. Ja już byłam spakowana tylko czekałam na Zayn'a. Od jakiś dwóch dni myślę co robił Zayn, ze nie było go w domu. A co jeśli mnie zdradzał? A co jeśli coś brał? A co jeśli teraz ma problem z jakimś gangiem? Od wypadku w szkole nie mamy problemu z innymi gangami i wolałabym by tak zostało. 
-Jade-usłyszałam za sobą głos Malik'a. Spojrzałam na niego. W jego oczach widziałam troskę i smutek. 
-Jedziemy?-zapytałam wstając. Złapał mnie za rękę i pociągnął bym usiadła na jego kolanach. Niestety, że ja mam problemy z równowagą usiadłam na jego kolanach i spojrzałam na niego.
-Co jest?-zapytał,a ja pokiwałam głową na "nie". Wiedział, że jak tak pokazuje czyli, że nie chce o tym mówić. Puścił mnie,a ja wstałam i wzięłam moją torbę podróżną choć i tak jej długo nie trzymałam bo ją Mulat zabrał. Sądził cały czas, że nie powinnam dźwigać. Ciekawe czy też tak myślał, gdy przychodził do domu opity i ja musiałam sprzątać po nim burdel, który zrobił. Weszliśmy do auta, którym jeździmy przeważnie na misje. Siedziałam na samym końcu. Teraz zauważyłam, że już chłopaki są. No przecież muszą być bo tak to by nie było vana. Mądra ja. Siedzę z Harrym w jednym rzędzie,a przede mną Zayn, Louis,a na przodzie Liam, który prowadzi i Niall.  Patrzyłam w okno nie słuchając innych

~ZAYN~ 
Spojrzałem na Jade, która patrzyła się w okno nie myśląc o bożym świecie.
Od jakiś kilku dni jest nieobecna jakby nad czymś myślała i nie znała odpowiedzi. 
-Ey, stary co jest Jade?-zapytał Louis
-Sam chciałbym wiedzieć-westchnąłem odwracając głowę, że patrzyłem na fotel Niall'a. Zamknąłem oczy i próbowałem zasnąć ale cały czas martwiłem się o Jade. Spojrzałem przez okno i myślałem o czym martwi się Jade. Nigdy się tak nie zachowywała. Zawsze jak była smutna to i tak w jej oczach była mała iskierka radości,a teraz żadnej nie widzę. Nie ma ani jednej co jest złą oznaką. A co jeśli ona się martwi, że ją zostawię? Albo myśli, że ją zdradziłem? Muszę jej udowodnić, że tak nie jest i nie było, i nigdy nie będzie. Nawet już wiem jak. Miałem zrobić to kiedy indziej ale zrobię to teraz no w sensie jak dojedziemy. 
   Po półtora godzinie jazdy dojechaliśmy na miejsce. Każdy wysiadł z auta oprócz Jade. Była blada. Co jest? Podszedłem szybko do niej
-Jade co się dzieje?-zapytałem z trsoką
-Źle się czuje-szepnęła
-Zaraz pojedziemy do lekarza-powiedziałem,a ona złapała mnie za ręke
-Nie musimy jechać do lekarza przejdzie mi-oznajmiła. Spojrzałem w jej oczy. Kłamie. Łatwo po niej poznać, że kłamie bo gdy kłamie to rozszerzają jej się źrenice. Nie wiem czemu tak ma ale okey. 
-Liam jadę do szpitala-powiedziałem patrząc na Payne. On tylko kiwnął głową, a ja przeniosłem Jade na przednie siedzenia i ruszyłem w stronę szpitala. Na miejscu byłem około pół godziny. Tak jechałem szybko bo dla mnie ważniejsza jest Jade i jej zdrowie. Zaniosłem ją do środka i podszedłem do lekarza, który od razu się nią zajął. Poszliśmy do jego gabinetu do którego nie mogłem wejść jedynie ją zanieść. Bałem się, że może być coś jej poważnego.  Usiadłem na krześle i schowałem twarz w dłonie. Boże to prze ze mnie! Ona tu jest prze ze mnie choć nie wiem co jej jest. Czekałem tylko 10 minut,a następnie lekarz wyszedł i podszedł do mnie.
-Nie mamy dobrych wieści.-powiedział tak poważnie jakby ona tam umarła. Patrzyłem na lekarza, który był niższy ode mnie ale był starszy.
-Jakie są te wieści?-westchnąłem zrezygnowany
-Pańska dziewczyna....



~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam, ze tak późno ale nie miałam jak wstawić rozdziału
 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz