poniedziałek, 15 czerwca 2015

Rozdział 28 "Pobiłeś Jade!"


-Pańska dziewczyna... ma anoreksje-powiedział,a ja zamarłem. Jak to? Przecież nie może być anorektyczką ona jest w ciąży.
-Ona jest w ciąży-powiedziałem smutno ze względu na to, że coś może być naszemu dziecku
-Jeśli nie przybierze na wadze to straci dziecko w miesiąc,ale jeśli zacznie jeść to dziecko wytrzyma-westchnął doktor
-Boże-powiedziałem straconym głosem i zakryłem twarz w dłoniach.
-Może pan wejść do swojej dziewczyny-powiedział doktor i odszedł. Spojrzałem na drzwi i z lekkim zawahaniem podszedłem do nich,a następnie złapałem za klamkę. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem Jade jak leży na kozatce zwinięta w kłębek i cicho płacze. 
-Jade-szepnąłem podchodząc do niej i siadaj na krzesełku, które stało przy kozatce. Spojrzała się na mnie zapłakanymi oczami,a moje serce właśnie zaczynało pękać na miliony kawałeczków. Jak mogłem nie zauważyć, że schudła. 
-Zayn przepraszam-szepnęła siadając i patrząc w moje oczy.
Spojrzałem na jej ciało. Drobne i na pierwszy rzut oka delikatne. Łzy miałem w oczach. 
-To ja cię przepraszam, powinienem zobaczyć, że schudłaś i to bardzo-oparłem głowę na jej kolanach. Teraz zauważyłem, że ma je bardzo chudziutkie. 
-Bałam się, że wtedy jak cię nie było to myślałam, że znalazłeś nową bo mną się znudziłeś, i dlatego, że jestem gruba i brzydka-szepnęła,a ja się załamałem. No to teraz nie muszę się zastanawiać nad czym Jade myślała w aucie. Podniosłem głowę i spojrzałem w jej zaszklone oczy. 
-Jade ja cię nigdy nie zostawię i jesteś piękną dziewczyną o figurze, o której każda inna może sobie pomarzyć.-powiedziałem jej prosto w oczy.
-Teraz to już nie mam takiej pięknej figury i teraz nie jestem taka piękna i nie zdziwię się jak teraz odejdziesz-spuściła głowę. Wiem, że to będzie głupie co zrobię ale okey. Raz grozi śmierć,a mi na niej zależy. Z kieszeni wyjąłem pudełeczko z pierścionkiem (tak nosiłem je przez cały czas bo miałem jej się oświadczyć na campingu ale teraz jest dobra okazja więc wiecie). Uklęknąłem przed nią na jedno kolano.
-Jade Payne wiem, że to nieodpowiednie miejsce na takie coś ale chuj mnie to obchodzi bo jak dla mnie liczysz się ty i nasze dziecko. Kochałem cię, kocham i już nigdy nie przestane. Dla mnie zawsze byłaś piękna nawet gdy byłaś ubrudzona ciastem od pizzy. Więc cz ty Jade Payne wyjdziesz za mnie?-otworzyłem pudełeczko z pierścionkiem. Jade zakryła twarz dłońmi i się bardziej rozpłakała i delikatnie kiwnęła głową na "tak". Założyłem jej pierścionek na palca,a następnie delikatnie pocałowałem. Oddała pocałunek,a ja ez chwili zwłoki pogłębiłem go. Odsunęliśmy się od siebie gdy zabrakło nam tchu. 
-Obiecaj mi coś-powiedziałem patrząc jej prosto w oczy
-Co takiego?
-Masz jeść normalnie-uśmiechnąłem się patrząc na nią
-Obiecuje-powiedziała radośnie i mocno przytuliła. Odwzajemniłem gest.

                                           ~*~
 Ze szpitala pojechaliśmy do chłopaków. Powiedzieliśmy im o tym, że Jade jest anorektyczką,a oni obiecali jej wsparcie. Siedzieliśmy przy ognisku. Każdy w ręku trzymał piwo. Niektórzy byli już wstawiony mówiąc niektórzy mam na myśli Harry'ego i Louis'a. Oni zawsze się szybciej opiją. 

                                  ~JADE~
Cieszę się, że mam wsparcie u moich przyjaciół. Przez moją głupotę jestem anorektyczką. Postaram się abym wyzdrowiała bo co jak co ale mam w sobie moje i Malik'a dziecko. Instynktownie złapałam się za brzuch i napiłam się piwa. Wiem nie powinnam ale to moje ostatnie. Ostatnie przez 9 miesięcy i nawet więcej. 
-Ja idę spać-powiedział Zayn wstając.
-My tak samo-powiedziała reszta i ruszyli w stronę namiotu. 
-No to została nasza trójka-powiedział Louis. Spojrzałam na Louis'a,a obok niego siedział Harry. To oni nie poszli? Usiedli po obu stronach mnie. Przestraszona gwałtownie wstałam co spowodowało zawroty głowy. 
-A ty gdzie maleńka?-zapytał Harry próbują wstać. Gdy mu się udało stanął obok mnie i złapał za nadgarstek. Trochę za mocno.
-Harry puść mnie, chce iść spać-powiedziałam szeptem
-Coś za coś-powiedział uśmiechając się chytrze. Spojrzałam na Louis'a, który usnął. 
-Harry puść mnie teraz-podniosłam ton głosu
-Nie krzycz na mnie!-wydarł się. Przestraszona cofnęłam się.
-Puść mnie!-wydarłam się. Poczułam silny ból na twarzy,a dokładniej na policzku. Pod wpływem uderzenia odwróciłam głowę na bok.
-Na mnie się nie krzyczy!-wydarł się,a ja poczułam łzy gromadzące się w moich oczach. Nie walczyłam z nimi. Złapał mnie mocno za ramiona.-Nie rycz idiotko!-znów wydarł się i mocno mną potrząsnął. Pisnęłam przestraszona co spowodowało, że dostałam mocny cios w brzuch. Skuliłam się i upadłam bezwładnie na ziemie. Harry patrzył się na mnie z góry.
-Proszę zostaw mnie-szepnęłam trzymając się za brzuch. Kopnął mnie z całej siły w brzuch,a ja pisnęłam najgłośniej umiałam. Louis szybko się obudził i spojrzał na nas.
-Co się dzieje?-usłyszałam głos Zayn'a.
-Harry!-wydarł się Louis podnosząc się i podchodząc do niego. Zamknęłam oczy i bardziej się skuliłam. Poczułam jak ktoś delikatnie mnie unosi. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Zayn'a.
-Przepraszam-szepnął idąc w stronę zapewne auta. 
-Za co?-szepnęłam patrząc na niego
-Nie powiniem cię zostawiać samą z Harry'm-powiedział patrząc przed siebie
-Ja sama mogłam pójść-uśmiechnęłam się słabo choć i tak tego nie widział
-Czemu ty to robisz?-zaśmiał się patrząc na mnie
-Co robię?-zdziwiłam się
-Zawsze obracasz wszystko, że jest na twoje?-zapytał patrząc na mnie. Wywróciłam oczami po czym je zamknęłam.Poczułam, że kładzie mnie na fotelach. Głowę miałam na jego kolanach. 
-Zaraz będziesz bezpieczna-usłyszałam tłumiony głos Zayn'a. Po chwili odpłynęłam. 
   Powoli otworzyłam oczy. Poczułam przeokropny ból w brzuchu.
-Jade?-usłyszałam głos Liam'a. Spojrzałam w bok i ujrzałam zatroskaną twarz Liam'a. Uśmiechnął się lekko. 
-Gdzie Zayn?-zapytałam patrząc w oczy mojego brata
-Poszedł się przewietrzyć-uśmiechnął się przyjaźnie Liam. Rozejrzałam się i zobaczyłam, że leżę na łóżku w pokoju Sel. Powoli usiadłam 
-Gdzie Harry?-zapytałam,a Liam się spiął. Widać nie pasowało mu moje pytanie ale chce wiedzieć gdzie on jest by móc tego miejsca unikać.
-Szczerze sam nie wiem ale lepiej jak będziesz przez jakiś czas siedziała w domu-odparł,a ja się zdziwiłam. 
-Czemu traktujecie go jak kryminaliste?-zapytałam patrząc na niego. No tak, traktują go jak kryminalisty ale on tylko po pijaku mnie pobił. Był pijany! Przecież jakby był trzeźwy to by mi tego nie zrobił. Wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę schodów. Powoli po nich schodziłam gdy nagle drzwi frontowe się otworzyły się. Zatrzymałam się na chyba czterech od końca. Patrzyłam kto wchodzi do środka. Gdy zobaczyłam burze loków poczułam dziwne uczucie w brzuchu. Nie to nie są motylki tylko...strach. Czułam, że się go boję. Spojrzał się na mnie,a ja przestraszona odwróciłam się i szybkim krokiem poszłam do pokoju. Liam spojrzał na mnie zdziwiony.
-Harry jest na dole-szepnęłam,a Liam od razu wstał i podszedł do mnie.
-Zostań tutaj i choć raz mnie posłuchaj-powiedział patrząc mi prosto w oczy. Przytaknęłam głową,a on wyszedł z pokoju nie zamykając drzwi. Tak mnie korci by wyjść z pokoju i zejść do Liam'a ale nie, on mi zabronił schodzić. -No zejdź co ci grozi?-odezwała się zła strona mnie.-A co jeśli Harry coś ci zrobi? Lepiej zostań-tym razem odezwała się dobra. Harry nic mi nie zrobi (chyba). Raz się żyje. Wyszłam z pokoju i po cichu podeszłam do schodów. I zaczęłam z nich schodzić. Po chwili byłam na ostatnim stopniu.
-Pobiłeś Jade!-wydarł się Liam,a ja momentalnie się zatrzymałam. Spojrzałam na Harry'ego. Miał łzy w oczach. Pokiwał przecząco głową,a następnie ją spuścił dalej kiwając przecząco.
-To nie możliwe-szepnął. Widziałam, że Liam ma napięte mięśnie i ręce zaciśnięte w pięść. Złapałam jego pięść w obie dłonie bo w jednej by mi się nie zmieściła. 
-Ale możliwe. Co by było gdyby tam nikogo nie było? Mógłbyś ją zabić!-krzyknął Liam,a ja zamknęłam oczy słysząc co mój brat mówi. Otworzyłam oczy i spojrzałam na Harry'ego, który się na mnie patrzył. 
-Jade..-szepnął. Liam spojrzał się na mnie,a ja przestraszona patrzyłam na loczka. Nie wiedziałam co zrobić. Liam się trochę ode mnie cofnął. Spojrzałam na niego,a potem na Harry'ego. Zrobił krok w moim kierunku,a ja się cofnęłam. Liam podszedł do mnie i objął ramieniem. 
-Widzisz co zrobiłeś?-zapytał Liam, a loczek cały czas się na mnie patrzył. 
-Jade...nie chciałem tego zrobić...ja...j-ja nawet nie wiem, że takie coś zrobiłem-powiedział smutno i spuścił głowę,a ja miałam ochotę podejść do niego ale nie mogłam bo się bałam. 
-Harry lepiej żebyś wyszedł zanim Zayn wróci-powiedział Liam,a
Harry westchnął i pokiwał głową na "nie". On już prawie płakał. Nie mogłam patrzeć jak on się męczy. Pobiegłam na górę i się zamknęłam w pokoju Sel. Za dużo tego! Widać jak na dłoni, że Harry tego żałuje ale ja się go boję! Gdyby nie ten mój lęk to bym do niego podeszła i go mocno przytuliła ale nie mogę. Skuliłam się w kącie,a łzy słabości spłynęły po moich policzkach. Oparłam czoło o kolana i bardziej się skuliłam. Nie zwracałam uwagi na mocny ból w brzuchu. Chciałabym by wszystko było okey ale tak nie jest! Chciałabym...sama nie wiem jak to ujać....by wszystko co złe nigdy się nie pojawiło. Chce znów być normalną nastolatką, a nie jakąś nastolatką z gangu. Gdybym mogła naprawić moje błędy...

~~~~~~~~~~~~~~
No hej!
Przepraszam,że tak długo mnie nie było ale nie miałam jak zebrać moje zacne litery do pisania ale teraz postaram się pisać reguralnie,a na dodatek mam wszystko pozaliczane więc nie muszę się już uczyć.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz