czwartek, 2 lipca 2015

Rozdział 29 "Zayn!" (Ostatni Rozdział)


Gdybym mogła naprawić moje błędy... ale nie mogę,niestety. Po chwili usłyszałam jak ktoś puka do drzwi. 
-Jade otwórz drzwi-usłyszałam głos Zayn'a.
-Nie! Chce być sama!-krzyknęłam wstając. Znając życie Zayn nie odpuści i będzie chciał wejść,a ja chce być sama. Cały czas słyszałam jak Zayn pukał w drzwi. Szybko otworzyłam okno i w przez nie wyszłam. Niestety musiałam skoczyć. Gdy skoczyłam i nic mi się nie stało i dziwo zaczęłam biec w stronę miejsca gdzie zawsze mogę być sama-las. Tak wiem to ryzykowne biec do lasu samemu ale co zrobić sokoro nikt nie rozumie, że chce być sama?Po chwili byłam na mjiejscu. Poszukałam mojego drzewa, które było przewrócone. Było one jak dla mnie po środku całego lasu ale to pewnie tylko mi się wydaje. Usiadłam na nim i spojrzałam na ziemię. Nie wiem czemu ale mam złe przeczucia. Mam przeczucie jakby miało się zaraz coś stać. Nie wiem czemu tak mam. Spojrzałam w niebo i cicho westchnęłam.
  
                                              ~*~
  Siedzę tutaj chyba z godzinę. lepiej przynęłam i wstałam by pójść w stronę domu. Usłyszałam jak gniecione są liście i łamią się małe gałązki. Odwróciłam się i zobaczyłam czarną postać. Przestraszona ruszyłam w stronę, którą przyszłam. Moje przeczucia się sprawdziły! Biegłam ile sił w nogach gdy nagle usłyszałam strzał z pistoletu. Krzyknęłam przestraszona i przyśpieszyła. Po chwili zobaczyłam drugą postać jak skoczyła z drzewa na ziemię za mną. 
-Zostaw ją!-usłyszałam głos Zayn'a. Zatrzymałam się i odwróciłam.
-Zayn-powiedziała postać co mnie goniła.
-Jack-warknął Zayn. Stałam za Zayn'em i patrzyłam na owego Jack'a.
-Jak my dawno się nie widzieliśmy-powiedział owy Jack i zdjął kominiarkę. Zobaczyłam chłopaka o kruczoczarnych włosach. Wycelował pistoletem w Zayn'a. Przestraszyłam się,a na dodatek Zayn nawet nie wyjął swojej broni. Nagle obok Zayn'a stanęli chłopaki oczywiście bez Harry'ego. Trzymali broń w dłoni.
-Radzę ci odejść-powiedział Malik,a ja spojrzałam na chłopaków. 
-Oj Zayn tak szybko chcesz iść?-zakpił Jack,a ja spojrzałam na Zayn'a
-To koniec Jack-powiedział Mulat i odwrócił się w moją stronę, złapał za rękę
-Nie Zayn, to nie koniec to dopiero początek-zaśmiał się podle Jack i odszedł. Bez słowa każdy poszedł w stronę domu. Ja z Malik'iem szłam na końcu. Miałam spuszczoną głowę bo nie wiedziałam co powiedzieć ani nic. Po chwili Zayn się zatrzymał,a za nim chłopaki.
-Zaraz was dogonimy-powiedział poważnie Zayn,a ja się przestraszyłam. Chłopaki poszli,a Malik mnie puścił i spojrzał na mnie. Nie wiedziałam co zrobić więc jedynie się cofnęłam. 
-Czemu uciekłaś?-zapytał patrząc na mnie uważnie
-Chciałam pobyć sama-mruknęłam spuszczając głowę-nie wiedziałam, że coś mi tu grozi-westchnęłam. Malik ni z gruchy ni z pietruchy mocno mnie przytulił.
-Jade nawet nie wiesz jak się o ciebie martwiłem. Nie mogę cię stracić.-szepnął w moje włosy,a ja się mocno w niego wtuliłam. 
-Nie stracisz, obiecuje-zamknęłam oczy.

                                             ~*~
  Leżałam na kanapie. Głowę trzymałam na kolanach Zayn'a. Patrzyłam na sufit bo serial, który oglądamy mnie nudzi. Nawet nie wiem co to za serial. Myślę o tym co powiedział ten cały Jack. "Nie Zayn, to nie koniec to dopiero początek". Cały czas to zdanie mam w głowie. A co jeśli on mi coś zrobi? Albo kogoś z moich bliskich? Zamknęłam oczy i westchnęłam cicho. Teraz muszę tylko czekać na rozwój wydarzeń.
-Jade wszystko okey?-zapytał z troską w głosie Zayn
-Tak tylko jestem trochę śpiąca-mruknęłam i wstałam z kanapy. Poszłam na górę do pokoju i położyłam się na łóżku. Zamknęłam oczy i próbowałam usnąć i udało mi się to po kilku minutach.

                                               ~ZAYN~
 Obawiam się tego co może zrobić Jack. Nie boję się o siebie ale o moich bliskich,a w szczególności o Jade. Nie wiem co bym zrobił jakby coś się stało Jade. Teraz jak uciekła z domu to jak panikowałem, że coś się jej stało. 
-Zayn!-usłyszałem krzyk Jade. Przestraszony poderwałem się z kanapy i pobiegłem na górę do pokoju. Zobaczyłem, że Jade siedzi skulona na łóżku i cicho płacze. Podszedłem do niej i ją delikatnie objąłem.
-Co się stało?-zapytałem z troską
-Zły sen-westchnęła,a ja ją mocniej przytuliłem. Wtuliła się we mnie. Zacząłem ją uspokajać głaskając po plecach. Po chyba pół godzinie usnęła w moich ramionach. Delikatnie położyłem ją na łóżku i przykryłem ją kołdrą. Usiadłem obok niej i patrzyłem na nią. Ona jest taka bezbronna i niewinna jak śpi. Delikatnie złapałem jej dłoń. Taka malutka, krucha dłoń. Zacząłem pocierać kciukiem jej dłoń i patrzyłem jak słodko śpi. Po chwili usłyszałem jak ktoś wchodzi do domu. Powoli wstałem z łóżka i podszedłem do drzwi. Kto może do nas przyjść? Chłopaki podobno mieli mieć jakieś spotkanie. Zszedłem na dół i zobaczyłem brata Jade. 
-Liam?-zdziwiłem się jego obecnością.
-Chciałem zobaczyć co u Jade-odparł,a ja się uśmiechnąłem lekko. W sumie cieszę się, że Liam mi wybaczył moje wszystkie błędy. Chyba zrozumiał,że trochę się pogubiłem w życiu,a po za tym każdy uczy się na swoich błędach.
-Jade śpi-powiedziałem patrząc na niego
-Okey. Niall powiedział, że widział Jack'a jak wchodził do jakiegoś vana i jechał w stronę opuszczonej fabryki w lesie-odparł,a ja się spiąłem
-Gdy Jade wstanie jedziemy tam i pokażę temu Jack'owi gdzie raki zimują-warknąłem. Usiedliśmy na kanapie i obmówiliśmy cały plan. Po chyba godzinie Jade wstała i zeszła na dół do nas.
-Jedziesz z nami na misje?-zapytałem patrząc na nią,a on wzruszyła ramionami i kiwnęła głową na "tak".
-To mykaj się przebrać-oznajmił Liam,a jego siostra pobiegła na górę się przebrać. Ja w sumie już byłem ubrany tak jak na misje więc nie musiałem się przebierać. Po kilku minutach zeszła Jade ubrana w czarny kombinezon,a włosy miała związane w kitkę. 
-Gdzie jest Selena?-zapytała, a ja spojrzałem na Liam'a, który był cały spięty
-Wyjechał-powiedział Liam,a Jade zacisnęła usta w wąską linię. Widać, że powstrzymuje się od płaczu.Wstałem i podszedłem do niej.
-Ey mała nie płacz-przytuliłem ją
-Nie mów do mnie mała bo mała to jest twoja pała ja jestem tylko niska-warknęła-a teraz idziemy na misje-powiedziała stanowczo i wyszła z domu. Spojrzałem na Liam'a, który też był zaskoczony jak ja. Pierwszy raz tak zareagowała na przezwisko "mała". Przecież zawsze Harry tak do niej mówi.Poszliśmy za nią nadal zdziwieni jej zachowaniem. Nie wiem co w nią wstąpiło. Weszliśmy do auta Liam'a. Ja prowadziłem bo Liam nie lubi prowadzić auta na misje. Nie wiem czemu ale dla mnie lepiej. Ruszyłem z piskiem opon.
-Liam zadzwoń do reszty-powiedziała Jade,a Liam bez żadnego "ale" zadzwonił do reszty. Mam nadzieje, że reszta przyjedzie w tym samym czasie co my.  Po chyba półtora godzinie byliśmy na miejscu, na szczęście na miejscu czekali Niall i Louis. Wyszliśmy z auta. Każdy stał przodem do budynku. 
-Każdy ma broń?-zapytała Jade. Każdy pokiwał głową potwierdzając to, że ma swoją broń. Jade i ja poszliśmy pierwsi jak zawsze. Spojrzałem na moją księżniczkę.
-Jeśli nie chcesz to zostań w aucie-powiedziałemz troską.
-Nie chce-odpowiedziała,a ja ją zatrzymałem i odwróciłem w swoja strone.
-Jade co ci jest?-zapytałem,a gdy Jade chciała coś powiedzieć usłyszeliśmy strzał. 



~~~~~~~~~~~~~~~~~~
A oto ostatni rozdział.
Postaram się dziś wstawić jeszcze epilog.
Przepraszam za błędy

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz